Skandynawowie oraz Japończycy żyją dłużej i zdrowiej niż Polacy.
Czy jednym z powodów tego stanu rzeczy jest dieta bogata w skarby morza?
Niewątpliwie wiele racji jest w popularnym sloganie: ”jesteś tym co jesz”. Dieta mieszkańców Kraju Kwitnącej Wiśni oraz naszych zamorskich sąsiadów z północy obfituje w ryby. Co takiego zawiera ich mięso? Na szczególną uwagę zasługuje mięso ryb tłustych. W nim to bowiem znajdują się najcenniejsze składniki dla profilaktyki zdrowotnej organizmu człowieka. Halibut, łosoś, makrela, sardynka, szprot, śledź to ok. 5% tłuszczu w stosunku do masy ciała. W przypadku węgorza jest to aż 26%. Dla porównania dorsz czy morszczuk zawierają jedynie 1% tłuszczu. Pierwsze skojarzenia czytelnika ze słowem „tłuszcz” ma charakter raczej negatywny. Dlatego trzeba wiedzieć, że tłuszcz rybi w porównaniu z tłuszczem zwierzęcym jest jego całkowitym przeciwieństwem. Tłuszcz ryb jest rezerwuarem życiodajnych, niezwykle prozdrowotnych składników. Tłuste ryby obfitują w witaminy A oraz D, które m.in. bardzo dobrze wpływają na wygląd skóry. Jednak to nie witaminy w pierwszej kolejności decydują o zdrowotnej atrakcyjności rybiego mięsa. Zasadniczą rolę pełnią tu kwasy nienasycone Omega – 3. Dostarczając ich organizmowi wydajnie wspomagamy nasz system immunologiczny. Dzięki temu bakterie i wirusy, które nas atakują spotykają się ze skuteczną odpowiedzią naszego mechanizmu odpornościowego. Nie tylko przeziębienia, grypa, itp. mają mniejsze szanse zaszkodzenia człowiekowi. Omega – 3 hamująco wpływają także na rozwój niektórych nowotworów, działają przeciwzapalnie i przeciwzawałowo. Badania naukowe dowodzą, że odgrywają ważną rolę w procesie zapobiegania chorobie Alzheimera i ogólnie bardzo korzystnie oddziałują na mózg i generowane przezeń procesy poznawcze.
Przykładowo mięso łososia zawiera 3,48 /100 g kwasów nienasyconych, makrela 3,5/100 g, śledź 2/100 g. Z powyższego wynika, że należałoby życzyć sobie jak najwyższego spożycia ryb. Wzorem są tu wspomniani Japończycy i Skandynawowie. Pierwsi spożywają wg różnych danych 40-65 kg ryb rocznie. Wszak Japonia jest ojczyzną sushi. Drudzy, zwłaszcza Norwegowie spożywają od 30-40 kg ryb w skali roku. Polacy pozostają niestety daleko w tyle. Na szczęście zarysowuje się wolna, ale stabilna tendencja wzrostowa. Nad Wisłą spożycie ryb systematycznie rośnie. Począwszy od 1,5 kg w latach 50-tych ubiegłego wieku poprzez blisko 7 kg w końcu lat 90-tych do 11,5 kg obecnie. Wypada życzyć sobie aby tendencja ta uległa wzmocnieniu. Znane przed laty powiedzenie: ”Polska – drugą Japonią” wydaje się być szczytem trudnym do zdobycia także w tej dziedzinie, ale unijna średnia spożycia ryb czyli 22 kg jest całkowicie realna. Korzystajmy zatem ze skarbów jakie oferuje nam morze.




